przedstawiciele Państwowej Komisji Wyborczej ogłosili dziś na konferencji, że lajkowanie na FB profili kandydatów do PE i udostępnianie ich zdjęć może być łamaniem ciszy wyborczej.W internecie pojawiło się od razu wiele komentarzy, że to idiotyczna interpretacja.Albo na pewno głosy oburzenia będą słuszne?
Jedna sprawa, to ocena samych przepisów dotyczących ciszy wyborczej. Sam jestem zwolennikiem jej zniesienia. Przepisy nijak nie przystają do obecnej rzeczywistości, przede wszystkim jeśli chodzi o wszechobecny internet czy nie widzę istotnego uzasadnienia dalszego ich utrzymywania.
Czym chociaż różni się rozdawanie ulotek od publikowania zdjęć kandydata na swojej tablicy na fb?Zwłaszcza, o ile ustawienia prywatności naszego profilu pozwalają na publiczny dostęp do umieszczanych na nim treści. Samo „zalajkowanie” strony bądź zdjęcia też oznacza, że nasi znajomi albo obserwujący nasz profil zostaną o tym poinformowani.
Czemu mówi się, że szef PKW „oszalał”, że nie rozumie internetu? Uważam, że interpretacja przedstawiona przez szefa PKW Stefana Jaworskiego, bywa w jaki sposób najbardziej trafna. jestem przekonany,że, to osoby piszące takie komentarze zdaje się nie katalog-franczyz.pl bardzo rozumieją jakim sposobem działają mechanizmy facebook’a. Rozumiałbym „atak” na sam przepis, ale nie rozumiem ataku na jego – słuszną – interpretację. Mylę się?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz